Karpatka z nutką pomarańczy

Kategoria: Placki, Kuchnia polska, Specjalna okazja

Karpatka z nutką pomarańczy

Pomimo że już od dawna wiem o istnieniu polskiego popularnego deseru o nazwie karpatka, to nie spieszyłam się z jego zrobieniem, ponieważ muszę przyznać, że nie bardzo przepadam za zwykłym kremem budyniowym, nawet jeśli jest z masłem. A ponieważ taki krem jest bazą dla tego wypieku, to nie paliłam się do jego zrobienia. Jednak któregoś razu, będąc na kolacji u lwowskich przyjaciół, spróbowałam kolejny raz karpatkę i zrobiła na mnie spore wrażenie! Krem smakował w niej zupełnie inaczej! Wielkie dzięki za inspirację dla Oksany i Maksyma Kolybów :-) Za słowami Oksany: wszystko dzięki temu, że do kremu dodaliśmy brandy i sok z cytryny. Ku mojemu zdziwieniu krem ​​smakował jak lody śmietankowe:-). Wspomnienia o tej karpatce tak długo nie dawały mi spokoju, że ​​przy pierwszej nadarzającej się okazji zrobiłam ten deser, choć po swojemu inspirując się jedynie zmianami, które oni wprowadzili. Na pierwszy rzut oka są to błahostki, ale to właśnie one sprawiają szczególne wrażenie. Swoją karpatkę zrobiłam z pomarańczowym smakiem na urodziny mojej mamy, która lubi wyroby z parzonego ciasta. Wspaniała okazja i niezwykły deser na taką uroczystość! :-)

Ogólnie rzecz biorąc, karpatka to chyba najprostszy wypiek, jaki można sobie wyobrazić, a do tego ten smak i piękno. Deser składa się ze zwykłego parzonego ciasta ​​i kremu budyniowego z masłem. W mojej interpretacji z nutką pomarańczy. Co może być prostszego? W wypiekaniu parzonego ciasta nie ma szczególnych trudności. Większość niuansów opisałam we wstępie do przepisu na ciasto parzone. Jak pokazuje praktyka, największy „grzech”, jak popełniają ci, którzy robią wypieki z parzonego ciasta, to niedopiekanie czy też niedosuszanie wyrobu, przez co, nawet jeśli ciasto ładnie wyrosło, absolutnie nie trzyma kształtu. A dokładnego czasu pieczenia żaden kucharz nie wskaże, ponieważ za duża jest liczba zmieniających się czynników, które wypływają na gotowość produktu, dlatego samemu trzeba wyczuć odpowiedni moment albo nawet kierować się intuicją. Sama radzę orientować się przede wszystkim po kolorze, który powinien być złocisto nasycony i dawać takie wrażenie, że jak ciasto pobędzie jeszcze przez 5 minut w piekarniku, to będzie już spalone. A do tego podczas dotykania powierzchni ciasta, powinna dawać się wyczuć jego suchość. Niech wam tylko nie przyjedzie do głowy otwieranie piekarnika w środku pieczenia! Ponieważ w takim przypadku ciasto opadnie i już nie urośnie !! Można otworzyć dopiero na samym końcu, żeby się upewnić, że ciasto jest wystarczająco złociste.

I jeszcze kilka słów o kremie. Maślano-budyniowy krem, który używa się do karpatki, ma jeden szczegół przygotowania. A mianowicie jest to temperatura mieszania. Zarówno masło, jak i krem budyniowy powinny mieć temperaturę pokojową. Jest to niezwykle ważne! Poza tym jest to jeden z najprostszych kremów. Prościej robi się tylko bitą śmietanę. Ale nawet prosty krem można zepsuć. Jeśli krem ​budyniowy będzie zbyt chłodny, to masło nie rozprowadzi się w nim równomiernie i zrobią się grudki. Jeśli natomiast będzie zbyt ciepły, niewystarczająco wystudzony, wtedy masło się rozpuści i krem będzie rzadki oraz będzie mała jego objętość. W związku z tym radzę, aby krem długo się studził w temperaturze pokojowej i w ogóle nie wstawiać go do lodówki. Przez jeden dzień nic złego mu się nie stanie. Tym bardziej że krem jest poddawany obróbce termicznej, co zmniejsza ryzyko jego zepsucia. Nawiasem mówiąc, masło również trzeba wyjąć odpowiednio wcześniej z lodówki. Masło powinno być o temperaturze pokojowej, dzięki temu ładnie się ubije i zwiększy swoją objętość. Tylko proszę bez żadnego sztucznego podgrzewania w mikrofalówce lub jeszcze jakoś inaczej. Wszystko, co się rozpuści, to się nie ubije. Masło musi samo dojść do temperatury pokojowej w naturalny sposób.

Jeśli chodzi o składanie karpatki, to najlepiej to robić w dniu planowanego podawania deseru. Dzięki temu upieczone ciasto parzone będzie nadal chrupiące, ale z czasem pod wpływem wilgoci z kremu zmięknie. Chociaż dla wielu nie stanowi to problemu, ponieważ często parzone kojarzy się przeważnie z miękkimi wypiekami. Na przykład mój mąż uwielbia eklery na drugi dzień, gdy już nie są chrupiące, co to za ekler, jeśli jest chrupiący!? :-). Natomiast ja wręcz przeciwnie lubię kontrast w konsystencji, który jest pierwszego dnia.

Karpatka.jpg

1 karpatka o średnicy 24 cm:

Dla warstw z parzonego ciasta:

Dla kremu:

  • 1 porcja kremu budyniowego
  • 200 g masła o temperaturze pokojowej
  • Wierzchnia skórka z 1 pomarańczy, drobno zetrzeć
  • 2 stołowe łyżki likieru pomarańczowego (lub koniaku albo innego brandy)
  • 2 stołowe łyżki pomarańczowego soku

Ponadto:

  • Cukier puder dla posypania

1) Przygotować parzone ciasto według TEGO przepisu.

karpatka1.JPG

2) Piekarnik rozgrzać do 200°C.

3) Dno rozdzielnej formy o średnicy 24 cm pokryć pergaminem. Do formy przełożyć połowę ciasta i równomiernie rozprowadzić, nie wyrównując zbyt starannie. Posypać wszystkimi płatkami migdałów i wstawić do rozgrzanego piekarnika.

karpatka3.JPG

4) Ciasto piec przez 25-30 minut do złocistego koloru. W czasie pieczenia piekarnika nie otwierać, ponieważ ciasto opadnie. Formę z górną warstwą dla karpatki wyjąć z piekarnika i ostudzić.

karpatka7.JPG

5) W tę samą formę, tak samo pokrytą pergaminem wyłożyć drugą połowę ciasta i rozprowadzić je po powierzchni niezbyt starannie wyrównując.

karpatka4.JPG

6) Formę z ciastem wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec podobnie przez 25-30 minut do złocistego koloru. Podczas pieczenia piekarnika nie otwierać. Formę z dolną warstwą ciasta dla karpatki wyjąć z piekarnika i ostudzić.

karpatka5.JPG

7) W czasie gdy warstwy się pieką, przygotować krem budyniowy według TEGO przepisu, dodając na początku przygotowania skórkę pomarańczy przed doprowadzeniem mleka do wrzenia. Następnie krem ​​przetrzeć przez sito, usuwając skórkę.

karpatka8.JPG

8) Krem budyniowy przykryć folią spożywczą tak, żeby dotykała ona powierzchni kremu, aby nie tworzył kożuch na powierzchni. Pozostawić do wystygnięcia do temperatury pokojowej.

9) Gdy krem budyniowy i obie warstwy parzonego ciasta dla karpatki już wystygły, w głębokiej misce lub czaszy miksera planetarnego ubić miękkie masło do wybielania.

karpatka9.JPG

10) Kontynuując ubijanie, dodawać łyżka po łyżce wystudzony krem budyniowy. Gdy cały krem został dodany, wlać likier, a następnie pomarańczowy sok. Krem dla karpatki jest gotowy.

karpatka10.JPG

11) Wystudzoną dolną warstwę z parzonego ciasta dla karpatki włożyć z powrotem do rozdzielnej formy. Dalej równomiernie wyłożyć na wierzchu cały krem

karpatka11.JPG

i przykryć górną warstwą. Lekko przycisnąć.

karpatka12.JPG

12) Gotową karpatkę posypać cukrem pudrem i wstawić do lodówki na 1-2 godziny.

karpatka18.JPG

Smacznego!

karpatka13.JPG
Zobacz także

Moja pierwsza książka jest już w księgarniach! Serdecznie zapraszamy. Łap okazje pozostaje bo sprawdziłem ze zniżka dalej jest.

Dokonaj zakupu z 26% zniżką!

Sezon na
Mój gabinet

Tutaj możesz stworzyć osobisty gabinet z własnymi ulubionymi przepisami.

Nie pamiętam hasła? Utwórz konto

Wejść jako użytkownik:

Zaloguj jako
Możesz się zalogować, jeżeli jesteś zarejestrowany w jednym z tych serwisów:
O MNIE. FAQ.
Viktoriya Popin

Witam Was serdecznie na mojej kulinarnej stronie! Nazywam się Viktoriya Popin. Szczęśliwa żona i matka, prawnik z zawodu, a w duszy kulinar  i koneser! Zapraszam na kulinarną podróż ze mną! Zapraszam do zostawiania komentarzy i zadawania pytań. Z przyjemnością odpowiem na wszystkie! Kontakt

24 października 2020
Durszlak.pl
Bądź zawsze na bieżąco kulinarnych wydarzeń!

Raz w tygodniu otrzymasz listę wszystkich aktualizacji na stronie, opublikowanych w ciągu minionego tygodnia i niczego nie przegapisz. Gotuj ze mną, a wszystko się uda!


Żadnego spamu.
W dowolnym momencie można zrezygnować z subskrypcji.